CZARNOHORSKIE OCHOTNICZE POGOTOWIE RATUNKOWE

CZARNOHORSKIE OCHOTNICZE POGOTOWIE RATUNKOWE

W okresie świąt Bożego Narodzenia 1936 roku, po przezwyciężeniu trudności lokalnych zostało utworzone Zimowe Pogotowie Górskie TKN (Towarzystwo Krzewienia Narciarstwa) w Worochcie. Kierownikiem Pogotowia, liczącego 22 stałych członków, został inż. Włodzimierz Kozło.

inż. Włodzimierz Kozło – archiwum Autora

Ze względu na specyficzne warunki terenowe, zasięg działania Pogotowia objął: Gorgany Wschodnie, Beskid Huculski, Czarnohorę oraz najbliższe partie gór Czywczyńskich i Hryniawskich. Pogotowie zostało zorganizowane inaczej niż Pogotowia Krynickie, i Beskidzkie w Zawoi. Poza zasadniczą drużyną złożoną z mieszkańców Worochty członkami Pogotowia zostali dzierżawcy okolicznych schronisk oraz ich personel jak również część obsługi Stacji Meteorologicznej na Popie Iwanie. Również władze Straży Granicznej zezwoliły na udział załóg placówek w akcjach ratunkowych.

Turystyka w Czarnohorze

Z udostępnionych materiałów wynika, że już w XVIII wieku goście odwiedzali uzdrowisko Burkut położone w południowo-wschodniej części Czarnohory. W drugiej połowie XIX w. wzrosło zainteresowanie tym rejonem. Spowodowało to potrzebę udostępnienia tych gór dla turystów. Zwróciło na to uwagę TT (Towarzystwo Tatrzańskie) i założyło swoje Oddziały w Stanisławowie i Kołomyi.

Odpowiednikiem Zakopanego była w Czarnohorze Worochta.

 

Do czasów I wojny światowej do Worochty przybywało 500 do 600 letników rocznie, przez co stała się jednym z najbardziej popularnych miejscowości turystycznych w Galicji. Wśród narciarzy popularnym rejonem były Bieszczady (rejon Sławska) oraz Czarnohora, gdzie długość szlaków narciarskich sięgała 50 km.

W każdych górach wzmagający się ruch turystyczny doprowadza do zwiększenia liczby wypadków – tu więcej było zimowych. W lutym 1933 roku zginął porwany przez lawinę w rejonie kotła pomiędzy Breskułem a Pożyżewską Henryk Garpich. Trzy lata później, 29 grudnia 1936 roku po zabraniu przez lawinę w kotle Howerli zginęli: lekarz L. Chipalski oraz A. Steusing – student z Lwowa.

W tej akcji uczestniczył Stanisław Czuczewicz – członek SN PTT, dzierżawca schroniska na Zaroślaku oraz Ludwik Ziembic – gospodarz schroniska pod Smotrecem (ze specjalnie wyszkolonym owczarkiem niemieckim) oraz Wł. Kozło późniejszy kierownik Zimowego Pogotowia KTN. W tamtych nieformalnych akcjach ratunkowych brali udział turyści, uczestnicy kursów narciarskich, gospodarze schronisk, żołnierze, funkcjonariusze Straży Granicznej. Trzeba wspomnieć, że od czasu lawiny pod Breskułem w schronisku Zaroślak została zorganizowana prowizoryczna stacja ratownicza.

W dniach 10 – 14 marca 1937 roku Odział PTT w Stanisławowie zorganizował w schronisku Zaroślak pod Howerlą przy pomocy TOPR kurs zimowego ratownictwa górskiego dla miejscowej ludności, członków Straży Granicznej oraz członków załóg oraz dzierżawców i zarządców schronisk górskich z rejonu Gorganów i Czarnohory. Wykładowcami na kursie byli: ratownicy TOPR: Józef Openheim, Stanisław Gąsienica z Lasa oraz dr Stanisław Janicki.

Po jego ukończeniu zostało utworzone Czarnohorskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe PTT (Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego) z siedzibą w Worochcie. Bazą Czarnohorskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego była Worochta, a pierwszym kierownikiem (naczelnikiem) został Władysław Golczewski.

Bazy ratownicze powstały w trzech schroniskach: na polanie Zaroślak, pod Wielką Maryszewską i pod Smotrecem. Również w obiekcie PTT na przełęczy Tatarskiej założono zimową stację ratowniczą. Dzięki aktywności Koła Kosowskiego Oddziału Stanisławowskiego PTT w należącej do niego stacji turystycznej w budynku Straży Granicznej założono w 1937 roku telefon.

              (DOMNIEMANA) LISTA  CZŁONKÓW CZARNOHORSKIEGO   POGOTOWIA  RATUNKOWEGO

  1. BIALIKIEWICZ Stanisław dr med. późniejszy ratownik Grupy Sudeckiej GOPR
  2. CZUCZEWICZ Stanisław (gospodarz Zaroślaka od 1938r. stacja TKN)
  3. GAUDIN Karol – rotmistrz (na Zaroślaku do 1935 r. później Gadżyna 38)
  4. ZIEMBLIC Ludwik ps. Stanisław Bogusz (gosp. schr. AZS na Pohorylcu pod Popem Iwanem)
  5. KOZŁO Włodzimierz inż. (kierownik pogotowia KTN 1937)
  6. MAJEWSKI R./oman/- kier. schr. pod Chomiakiem
  7. ŁAZARSKI Tadeusz – gosp. schr. na przeł. Tatarskiej
  8. TYSKI Witold – gosp. schr. na Maryszewskiej
  9. N/N – w 1938 r. TKN urządził stację ratunkową na Pantyrze 
  10. N/N – w 1938 r. TKN             #                              w Rafajłowej
  11. MARCZAKOWA Zofia – gosp. schr. Jala (żona gajowego)
  12. PODBEREZKA Paulina – gosp. schr. u źródeł Świcy
  13. ZIĘBA Janina, współgospodyni na Kostrzycy (ZHP)
  14. LITWICKA Barbara współgospodyni schr. Kostrzyca
  15. MIDOWICZ Adam pracownik stacji meteo na Pop Iwanie

W 1937 roku w czasie przejścia przez żleb między Wysokim Wierchem a Czarną Repą nad Sławskiem trójka narciarzy podcięła “deskę śnieżną”, która porwała ze sobą idącego w środku Jana Falskiego, studenta Politechniki Lwowskiej –syna znanego we Lwowie kupca. Wypadek ten skończył się śmiercią porwanego. Idącemu na trzecim miejscu Wł. Kozło udało się wyjść cało z opresji.

W grudniu 1937 roku zostały dokonane zmiany strukturalne: COPR został przekształcony i podporządkowany Towarzystwu Krzewienia Narciarstwa /TKN/. Odtąd COPR funkcjonował pod nazwą: Zimowe Górskie Pogotowie TKN a jej kierownikiem (naczelnikiem) został działacz PTT inż. Włodzimierz Kozło.

Organizacja Pogotowia była trochę inna niż w Tatrach. W jej skład wchodziło 22 ratowników pochodzących głównie spośród miejscowej ludności huculskiej. Do akcji górskich przeszkoleni zostali również dzierżawcy i obsługa schronisk, a także część pracowników obserwatorium meteorologicznego na Popie Iwanie. Dodatkowymi uczestnikami akcji byli żołnierze Straży Granicznej i Korpusu Ochrony Pogranicza.

Dzięki poparciu Wydziału Turystyki Ministerstwa Komunikacji w 1938 roku powstały bazy interwencyjne w schronisku harcerskim na Kostrzycy, we wsi Bystrec oraz w Woronience. Stacje były wyposażone w sprzęt ratowniczy: tobogany stałe i składane, kombinezony nieprzemakalne, narty, plecaki, latarki, maszynki spirytusowe, torby apteczne oraz sprzęt opatrunkowy. Ekwipunek stacji w Worochcie wzbogacono dodatkowo o sprzęt lawinowy: sondy, łopaty, płachty biwakowe, czekany, liny, raki i lornetki. Zgodnie z regulaminem Pogotowia, jego członkowie nie otrzymywali wynagrodzenia za pełnioną służbę.

Nowo powołana Służba Górska po raz pierwszy interweniowała 13 stycznia 1938 roku.

Foto-źródło: Велика панорама Чорногірського хребта | Автор: Zysko serhii – Власна робота, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org

Na zakończenie kursu narciarskiego dla 35 leśników z Białostocczyzny zorganizowano przejście grzbietem Czarnohory.

W rejonie wierchu Szpyci zerwała się niespodziewanie zamieć śnieżna z silnym wiatrem i gęstą mgłą. Spowodowało to bardzo słabą widoczność i utrudniło orientację. Prowadzącym wycieczkę był kierownik Zimowego Pogotowia Włodzimierz Kozło. Wraz z kilkoma następnymi narciarzami zostali strąceni z grani grzbietu do kotła. Za nimi powstała lawina, która zniosła ich ponad 200 m w dół zbocza.

Utrata prowadzącego spowodowała zamieszanie i dezorientację wśród pozostałych, co w konsekwencji doprowadziło do zejścia lawiny wtórnej, która zasypała 13 pozostałych uczestników. Na szczęście wszyscy zostali wyratowani przez współtowarzyszy.

Uczestnicy wyprawy – wycieczki, znali jej cel – schronisko na Zaroślaku pod Howerlą. Wieczorem, po zejściu z grzbietu i ustaniu wichury zastępca prowadzącego rozpoczął organizować wyprawę poszukiwawczą. Na polanie pod Turkułem rozpalono ognisko, do którego dochodzili uczestnicy wycieczki. Późną nocą dotarli do schroniska gdzie zastali kolejną część narciarzy. Powiadomili oni telefonicznie mieszkańców Worochty o lawinie i dwóch zasypanych osobach.

W Worochcie postawiono na nogi w trybie alarmowym 40 żołnierzy przebywających na kursie narciarskim pod dowództwem kpt. Jaroszewicza oraz członków Pogotowia z informacją, że ich kierownik i jeszcze jeden uczestnik nie żyje. Kierownik wycieczki p. Kozło po zabraniu przez lawinę zatrzymał się na ściętym pniu, a masy śniegu zeszły niżej. Po oprzytomnieniu przez ponad 3 kilometry przedzierał się prze kopną, śnieżną pustynię. W połowie drogi do schroniska znalazł “przytułek” u dozorcy istniejącej tu latem stacji doświadczalnej ogrodu botanicznego, który nakarmił go “kuleszą z bundzem”.

Po krótkim odpoczynku, na pożyczonych nartach (swoje stracił w lawinie) udał się w stronę lawiniska, spotykając po drodze uczestników wycieczki ze swoim zastępcą . Na miejscu wypadku żywioł przedstawił swoją grozę. Zwór pomiędzy Homułem a pasmem Kozłów został zasypany na długości 300 m o głębokości (okazało się później 3-4m). Żołnierze – kursanci wyruszyli na akcję rano, po przybyciu specjalnie zmobilizowanym pociągiem kolejki leśnej z Fereszczenki oddalonej o 12 km.

zdjęcie z archiwum Autora

Akcja poszukiwawcza polegała na przekopywaniu transzejami zasypanych miejsc oraz systematycznym sondowaniu śniegu. Była prowadzona cały dzień 14 stycznia oraz połowę 15 stycznia nim odnaleziono w górnej części lawiniska, owinięte dookoła dużej jodły, połamane ciało leśnika Sawickiego z Puszczy Białowieskiej.

zdjęcie z archiwum Autora

Nieszczęśnik został pochowany w Worochcie. W akcji ratunkowej uczestniczyli również: gospodarz schroniska na Zaroślaku i prezes Oddziału Stanisławowskiego PTT z synem.

Przewodnikowi wycieczki narciarskiej Włodzimierzowi Kozło, prokurator ze Stanisławowa zarzucił lekkomyślność i brak odpowiedzialności w prowadzeniu imprezy.

Po długim dochodzeniu, od wyroku skazującego za nieumyślne spowodowanie śmierci uratowały Go zeznania dwóch osób: – kierownika schroniska na Zaroślaku Stanisława Czuczewicza, u którego oskarżony zasięgał informacji o stanie pogody, a on zgodnie z faktami odpowiedział ..” jest piękna, słoneczna pogoda”, oraz – powołanego na eksperta z ramienia PTT dr Wacława Majewskiego, który stwierdził że kierownik grupy mając takie informacje o stanie pogody nie mógł przewidzieć radykalnej zmiany. Znalazłszy się już w takich warunkach nie miał innego wyjścia jak podążać do celu – jak zrobił. Wypadki jakie się rozegrały były już tylko zrządzeniem losu. Sam oskarżony omal nie postradał życia – w wypadku doznał złamania kilku żeber.

Znaczne odległości od siedzib ludzkich, brak utwardzonych dróg w górach wydatnie wydłużały czas prowadzonych akcji ratowniczych.

Tragiczne wypadki lawinowe spowodowały wzmożenie nacisku na działanie prewencyjne i profilaktyczne. Członkowie COPR, a później Zimowego Pogotowia, ustawiali tyczki i znaki ostrzegawcze w zagrożonych miejscach lub w miejscach częstych wypadków. Zimą, podczas niebezpiecznych warunków atmosferycznych (mgła, zadymka) były patrolowane szlaki turystyczne.
Towarzystwo Krzewienia Narciarstwa oraz Polskie Towarzystwo Tatrzańskie organizowały kursy i szkolenia z zakresu ratownictwa górskiego. W czasie sezonu zimowego – od grudnia do kwietnia – ukazywał się cotygodniowy Narciarski Komunikat Śniegowy, którego opracowaniem zajmowali się członkowie TKN oraz pracownicy Państwowego Instytutu Meteorologicznego. Komunikat zawierał opis warunków narciarskich, informacje o grubości pokrywy śnieżnej, temperaturze oraz o występujących zagrożeniach lawinowych. Przed wybuchem II wojny światowej po polskiej stronie rejonu funkcjonowało 9 dobrze wyposażonych zimowych stacji ratowniczych.
Podczas drugiej wojny działalność COPR została zawieszona.

Obecnie w rejonie Czarnohory zostało zlokalizowanych pięć baz z grupami ratowników. Południową część pasma podzielono między punkt w Żabiu (6 ratowników) i Worochcie (12 ratowników). Za część zakarpacką odpowiadają ratownicy z Jasini, Lazeszczyny i Rachowa.

Trzeba również wspomnieć o tworzącej się współpracy polskich i ukraińskich służb ratowniczych.

Od lata 2006 roku, kiedy wspólnie prowadzono poszukiwania małżeństwa Joanny i Andrzeja Gwiazdów, zostało zawiązanych wiele kontaktów nieformalnych. Od połowy lat 90 tych GOPR przekazywał sprzęt ratowniczy i łącznościowy, a od 2004 roku są organizowane wspólne szkolenia i spotkania służb ratowniczych. Obecnie ukraińskie służby przechodzą reorganizację, wzorując się na strukturze GOPR.

 

Opracował:

Jan Jarosiński
starszy ratownik senior – Grupa Bieszczadzka GOPR


Bibliografia:                          

  • Życiorys Włodzimierza Kozło – opr. W. Helwin, maszynopis,
  • Łukasz Quirini – Pawłowski  „Początki Zorganizowanego Ratownictwa Górskiego  w Tatrach i Czarnohorze”, maszynopis Uniwersytet Pedagogiczny Kraków ,  styczeń 2007,
  • Sprawozdanie  TKN „Towarzystwo Krzewienia Narciarstwa” w latach 1936/37 i 1937/38  Kraków 1938,
  • Sprawozdanie z działalności polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Krakowie za okres 1.IV.1936 do 31.III.1937 s.31 pkt 8.  „Ratownictwo w górach”.
  • W. Helwin – Włodzimierz Kozło /1902 – 1996/ Patron Stowarzyszenia. Druk Wędrowiec Małopolski  

Pierwsza publikacja: Echo Połonin – nr 82 (105) czerwiec 2020

Avatar photo
O REDAKCJA 203 artykuły
Zespół redagujący blog "Ratownictwo Górskie"

1 Komentarz

  1. Panie Janku artykuł wyborny jak zawsze Rat górski Andrzej Łukaszczuk pozdrawiam serdecznie

Komentowanie jest wyłączone.