JERZY POKÓJ

JERZY POKÓJ

JERZY POKÓJ
© RATOWNICTWO GÓRSKIE-ARCHIWUM

st. instruktor ratownictwa górskiego, instruktor ratownictwa wysokogórskiego – „TORANAGA”

Czy ktoś chce czy nie chce, w GOPR każdy otrzymuje przydomek zwany dzisiaj ksywą. Jurek ma ich kilka. Toranaga wydaje się najbardziej właściwym. Otrzymał go z racji wprowadzenia żelaznej dyscypliny ( a była wtedy bardzo potrzebna ) w Grupie, kiedy został Naczelnikiem Grupy Karkonoskiej GOPR.
Sam Naczelnik, znakomicie wyszkolony; przewodnik górski, instruktor narciarski, dobrze wspinający się, znający góry, dobry organizator przy tym z ogromnym poczuciem humoru, w krótkim czasie stał się autorytetem i wzorem do naśladowania. Przez wiele lat w sezonie zimowym tuż przed dziennikiem telewizyjnym pokazywano dynamicznie jadącego między krzakami narciarza. To jechał Toranaga.

Jerzy Pokój w pierwszym pokoleniu jest prawdziwym góralem karkonoskim. Związany od urodzenia z Karpaczem, tu przeszedł całą drogę edukacyjną. Studia już zaocznie skończył w Warszawie. Był pierwszym, któremu udało się zdać egzamin przewodnicki eksternistycznie. Tego nikt przed nim nie dokonał.
Jednocześnie zdobywał wszystkie możliwe uprawnienia; ratownika górskiego, instruktora narciarskiego. Przez wiele lat był zawodowym przewodnikiem i ratownikiem górskim. To Jerzy Pokój zorganizował pierwszą w Polsce grupę ratowników – szybkiego reagowania. Lista górskich przewag Toranagi jest długa. Dzisiaj jest przewodniczącym Sejmiku Dolnośląskiego. Mieszka dalej w Karpaczu a narty zamienił na konia. Założył cieszące się sławą miasteczko westernowe. Uprawia i propaguje ten styl jazdy. Mówią, ze jest pierwszym kowbojem Rzeczypospolitej. Miasteczko, położone tak malowniczo że dech zapiera, jest znakomitym miejscem do końskich wędrówek.

Wyruszyliśmy więc z Toranagą – na końską wyprawę do Sowiej Doliny. Fantastyczna początkowo droga zaczęła zmieniać oblicze; ostro pod górę, jakieś wykroty, powalone drzewa, dodatkowo żadnej widoczności, słowem ponury las, wreszcie było tak stromo, że konie odmówiły dalszej z nami współpracy. Zadziałało stare porzekadło, że jak w jednym miejscu znajdzie się dwóch przewodników to się muszą zgubić.
Z opałów wybawiły nas konie, które bez problemu znalazły drogę do domu. Galop, jakim wtedy uszczęśliwił mnie Toranaga prześladuje mnie często po nocach.
Jerzy Pokój bardzo konsekwentnie realizuje swoje plany polityczne i jeździeckie. Wiele jeszcze przed nim.

Za to sporo straciło na tym ratownictwo górskie.

O Marian Sajnog 182 artykuły
Marian Sajnog - w latach 1973 - 1975 Naczelnik Grupy Sudeckiej GOPR