NIECH KAŻDY ROBI SWOJE… CIĄG DALSZY

NIECH KAŻDY ROBI SWOJE NA WŁASNYM PODWÓRKU

NIECH KAŻDY ROBI SWOJE… CIĄG DALSZY
© RATOWNICTWO GÓRSKIE | ARCHIWUM

NIECH KAŻDY ROBI SWOJE… CIĄG DALSZY

Niech każdy robi swoje… – to tytuł artykułu Ryszarda Jędreckiego na naszym blogu. Jak to zwykle bywa z artykułami „dyskusyjnymi”, budzą one więcej emocji niż rzeczowego spojrzenia na aktualną sytuację. Należy tu dodać, że tego rodzaju wpisy nie powstają dla samego wpisu, ale gdzieś leży przyczyna ich powstawania, a nad tym nikt z czytających się nie pochyla.

Pierwsze ataki czytających idą na redakcję blogu – bo zmieściła, kolejne na Autora – bo napisał. Inne, bo naruszano nieskazitelną opinię GOPR-u. Jeszcze inne – po co pisać bo i tak to nic nie zmieni. Brudów nie pierze się na zewnątrz, itp., itd. Po za tym są jeszcze telefony, maile i dyskusje przy okazji.

W ogniu konfliktów jestem w naszej organizacji od ponad 50 lat.

Jak można przy okazji oberwać, przekonałem się na własnej skórze. Nie powiem, innym też dokładałem. Teraz kiedy „włos siwieje”, a wnuczki mówią – „dziadku, daj se siana “, na wchodzenie w polemiki mam coraz mniejszą ochotę. Tym bardziej, że dotyczą one spraw na zmianę których nie mam wpływu. Mam za to obowiązek udostępnienia miejsca na naszym blogu każdemu, kto chce zabrać głos na temat „naszej świętej organizacji”. Chce wielu, ale anonimowo. Takich co zabierają głos poparty własny podpisem, jest kliku. Redakcja i współpracujący z nami autorzy z „ogromnego pola ratownictwa górskiego” wybrali  działkę bardziej historyczną. Najbardziej interesują nas ludzie i zdarzenia z tamtych lat. „Coby nie zapomnieć”.

Nie znaczy to, że nie żyjemy codziennością naszej organizacji. Jak najbardziej!

W naszej redakcji jak w soczewce skupiają się rzeczy dobre i złe. Bo ratownicy górscy to ludzie jak najbardziej krwiści, „o specyficznej górskiej psychice” , jak mawiał jeden z naszych byłych Naczelników. Jesteśmy znakomicie informowani o wszystkim. Nie o wszystkim piszemy. Dostajemy informacje z podpisami -„ do wiadomości redakcji” i informacje anonimowe. Niektóre z nich są prorocze.

Przykładem może być konkurs na Naczelnika GOPR-u.

Anonimowy autor przewidział na wiele miesięcy przed konkursem jak to się skończy. Sprawdziło się co do joty, a skandalem jest to, że o unieważnieniu konkursu nie powiadomiono zainteresowanych. Prawnie – wszystko ok! Zabrakło kindersztuby.

Wróćmy do artykułu Ryszarda. Artykuł napisał Sekretarz Fundacji GOPR. Zaniepokojenie działaniami nowego Zarządu GOPR-u jest powszechne, a przyczyn takiego stanu jest sporo. Niepokojące są takie zdarzenia jak odejście od sponsoringu Mercedesa, czy to, o czym pisze Ryszard. Lista niepokojących zdarzeń jest długa, a jeszcze większa lista pytań. Nie na razie nie będę ich przytaczał.

Wiem jedno, że kiedyś na te pytania członkowie Zarządu będą musieli odpowiedzieć.

W naszym Stowarzyszeniu nastąpiła w zarządzaniu zmiana pokoleniowa. Co jest rzeczą normalną. Trwające od wielu miesięcy łamańce prawne skończyły się wyborem nowego Zarządu. Wielu szeregowych ratowników Stowarzyszenia nie wie o co chodzi. Brak  rzetelnych informacji niepotrzebnie gmatwa i wprowadza  niepokój, a to  rodzi kolejne pytania i podejrzenia. Generalnie nie jest dobrze – atmosfera wśród „ratowniczej braci” nie jest najlepsza.

W przestrzeni publicznej ratownictwo górskie ma bardzo wysoką pozycję społecznego zaufania. Zatem, czy warto to zaufanie tracić! Działamy w jednym celu, nie odnosimy z tego tytułu korzyści materialnych. Znamy się i wiemy na co nas stać. Jeżeli w akcjach ratunkowych umiemy działać, to dlaczego w układach zwyczajnych międzyludzkich nie potrafimy szanować siebie. Tutaj ukłon w stronę Zarządu.

A konflikty,  Drodzy Koledzy,  były i będą. Tylko od nas zależy czy będziemy umieli je likwidować w zarodku czy, jak to ktoś napisał; „ prać publicznie brudy”.

O Marian Sajnog 74 artykuły
Marian Sajnog - w latach 1973 - 1975 Naczelnik Grupy Sudeckiej GOPR

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*