RATUJEMY RAZEM

RATUJEMY RAZEM
© ANDRZEJ BRZEZIŃSKI | RATOWNICTWO GÓRSKIE

RATUJEMY RAZEM

RATUJEMY RAZEM – O WSPÓŁPRACY GOPR I HORSKEJ SLUŽBY PO OBU STRONACH KARKONOSZY

Mieszkańcy Kotliny Jeleniogórskiej i otaczających ją pogórzy sudeckich, gdy patrzą na południe, widzą Karkonosze. Czesi oglądają te góry od północnej strony. Karkonosze zawsze cieszyły się ogromnym zainteresowaniem obu stron, przeżywając w ostatnich latach boom turystyczny, czego dowodem jest ok. 2 mln turystów rocznie po polskiej stronie tych gór.

Oczywiste jest, że masowość turystyki, brak racjonalnych zachowań części turystów, specyfika klimatyczna Karkonoszy, nie zawsze sprzyjająca infrastruktura, powodowały i powodują po jednej i po drugiej stronie gór liczne wypadki, czasami kończące się śmiercią.

Dla zapewnienia bezpieczeństwa wędrującym po górach turystom, powołane zostały po II wojnie światowej służby ratunkowe: Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i Horská Služba. 

Obie te organizacje teoretycznie powstały w tych samych powojennych uwarunkowaniach politycznych i nie powinno było być problemów z ich współpracą i wspólnym przeprowadzaniem w określonych sytuacjach akcji ratowniczych. Rzeczywistość okazała się inna.

Grzbietem gór przebiegała granica, przez wiele lat zwana Drogą Przyjaźni. Drogą, której nie można było przekroczyć. Mimo tych obostrzeń służby ratownictwa górskiego musiały ze sobą współpracować, bo ludzie tu ginęli, a mimo rygorów ich ratowanie było priorytetem.

Pierwsza zanotowana w kronikach GOPR-u akcja ratunkowa we współpracy z HS miała miejsce 20 marca 1953 r., kiedy to patrol żołnierzy WOP-u zabłądził w śnieżycy. Pierwsze nieformalne spotkania z ratownikami czeskimi mogły się wtedy odbyć dzięki przychylności służb granicznych. Ciekawostką jest fakt, że dowódcy strażnic WOP-u byli pomocnikami pełnomocnika Rządu ds. Granicznych. Posiadali specjalne przepustki do przekraczania granicy w miejscu swojego działania i wielu oficerów było ratownikami górskimi.

Dopiero na początku lat 60. doszło do oficjalnego spotkania GOPR-u i HS w Jeleniej Górze, w dawnym Domu Wycieczkowym, który był też siedzibą Grupy Sudeckiej. Podpisano wtedy stosowne dokumenty określające zasady współpracy w zakresie wzajemnego udzielania pomocy, szkolenia, oraz, co najważniejsze, zasad przekraczania restrykcyjnie strzeżonej z obu stron granicy.

Należy tu mocno podkreślić, że dobrą współpracę obu służb wzmacniały osobiste relacje i przyjaźnie ratowników, wspólne świętowanie dnia ratownika, udział w akcjach, zawodach, nawet pogrzebach. Również w tak trudnych czasach jak w roku 1968 r., kiedy to sprzymierzone armie Paktu Warszawskiego najechały na Czechy, oraz w czasie naszego stanu wojennego w latach 1981-1982.

RATUJEMY RAZEM
© RATOWNICTWO GÓRSKIE-ARCHIWUM

 

RATUJEMY RAZEM
VALERIÁN SPUSTA © WIKTOR SZCZYPKA | RATOWNICTWO GÓRSKIE

Najbardziej organizacyjnie uporządkowane formy współpracy zanotowano w okresie pełnienia funkcji naczelnika Grupy Karkonoskiej GOPR przez Jerzego Pokoja, a po stronie czeskiej – naczelnika HS Karkonosze Jiříego Dunki. Powołali oni wspólne robocze zespoły ratowników, m.in. lawinowy. W ramach wspólnych działań przeprowadzano wtedy badanie śniegu, prognozowano stan pogody i zorganizowano wspólne szkolenia lawinowe.

Ratownicy czescy i polscy spotykali się wtedy nie tylko w czasie akcji ratunkowych. Organizowano wspólne mecze piłki nożnej, zawody skiturowe czy na rowerach górskich.

Intensywność współpracy nieco spadła po odejściu obu naczelników, kiedy Jiří Dunka został burmistrzem Špindlerův Mlýna, a Jerzy Pokój przewodniczącym Rady Miasta Karpacza.

Lista wspólnych akcji ratunkowych jest długa. Niektóre były wielodniowe, wymagające ekstremalnych działań i zaangażowania wielu ludzi oraz zaawansowanego sprzętu. Panowało zawsze zrozumienie i chęć wspólnego działania, mimo nie zawsze sprzyjających uwarunkowań politycznych.

Należy tu dodać, że HS w pierwszych latach wspólnych działań była lepiej zorganizowana, dysponowała lepszym sprzętem i ekwipunkiem dla ratowników. Od ratowników czeskich nauczyliśmy się też wielu rzeczy, a niekwestionowanym autorytetem lawinowym był Valerián Spusta.

Dzisiaj mojemu pokoleniu aż trudno uwierzyć, że nie ma już dzielącej nas w Karkonoszach granicy. Zniknęły różnice w sprzęcie, wyszkoleniu i wyposażeniu ratowników, a komunikacja pomiędzy nimi jest bezpośrednia.

Powstaje nowy program pod hasłem „Ratujemy razem”, zakładający wspólne szkolenia lawinowe, poszukiwawcze, ścianowe, prowadzone po obu stronach Karkonoszy.

Rosnące zainteresowanie turystów tymi górami wymaga zapewnienia odwiedzającym bezpiecznego wędrowania, a do tego ratownicy czescy i polscy, jak nigdy, są  znakomicie przygotowani.

O Marian Sajnog 140 artykułów
Marian Sajnog - w latach 1973 - 1975 Naczelnik Grupy Sudeckiej GOPR