TEODOR SCHUBERT

TEODOR SCHUBERT

Poniżej publikowany artykuł miał się ukazać w kolejnym wydaniu magazynu Grupy Sudeckiej GOPR “Na dyżurze”. Los zrządził inaczej.

W sobotę, 7 maja 2022 roku, o godzinie 13:00, pożegnamy ś.p. Teodora Schuberta na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Moniuszki w Wałbrzychu.

Za udostępnienie nam tekstu i materiału zdjęciowego do artykułu autorstwa ratowniczki Grupy Sudeckiej GOPR, Pani Iwony Pawelec-Pudło, bardzo dziękujemy Zespołowi redagującemu magazyn “Na dyżurze”.

Redakcja blogu “Ratownictwo Górskie”


W tym numerze „Na Dyżurze” przedstawiamy ratownika, który ogromnie zasłużył się nie tylko dla rozwoju ratownictwa górskiego, ale również turystyki górskiej. Teodor Schubert – Członek Honorowy GOPR i Instruktor Ratownictwa Górskiego, a przede wszystkim ratownik, który kilkadziesiąt lat aktywnie uczestniczył w życiu naszej Grupy Regionalnej.

Niestety epidemia i stan zdrowia pana Teodora nie pozwoliły na zwyczajowe spotkanie i wywiad. Jednak ciekawą historię działalności ratowniczej i turystycznej możemy poznać z ilustrowanego pamiętnika i fotografii, które zostały zebrane w poniższym materiale. Zza lakonicznych opisów i krótkich notatek wyłania się obraz prawdziwego społecznika i pasjonata gór.

W  życiorysie napisanym w 1972 roku Teodor Schubert  tak opisuje swoje pochodzenie, wykształcenie i przebieg pracy zawodowej:

„Urodziłem się 5 marca 1943 roku w Dolni Lipovej (CSRS), ojciec Józef (zawód – kolejarz), matka Jarmila z domu Kadula (zawód – modystka). Do szkoły podstawowej uczęszczałem w latach 1950-1957 w Głuchołazach. Od 1957 do 1958 roku chodziłem do Zasadniczej Szkoły Handlowej przy Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Głuchołazach, którą przerwałem po przeniesieniu się do Wałbrzycha. W roku 1959 podjąłem pracę w Zakładzie Energetycznym Wałbrzych w Służbie Zabezpieczeń i Automatyki. W roku 1959 równocześnie z podjęciem pracy rozpocząłem naukę w Technikum Mechanicznym na Wydziale Elektroenergetycznym dla Pracujących w Wałbrzychu. Po ukończeniu Technikum w roku 1964 do 1972 pracowałem w charakterze brygadzisty w/w Służbie, specjalność zabezpieczenia elektroenergetyczne. W roku 1968 zawarłem związek małżeński. Od dnia 14.03.1972 pracuję jako brygadzista zabezpieczeń w Ośrodku Pomiaru i Automatyki przy DŚZPW”

Bardzo ważną częścią życia pana Teodora była niewątpliwie działalność turystyczna i przewodnicka. Członkiem PTTK zostaje już w 1956 roku. Zdobywa tam uprawnienia Przewodnika Górskiego, Instruktora Przewodnictwa Turystycznego, a od 1978 pełni funkcję Wiceprezesa. W pamiętniku sporo jest relacji z wycieczek i rajdów takich jak relacja z Nocnego Rajdu na Ślężę z czerwca 1967 roku:

 „Pierwszy raz jestem na takowej imprezie. Zabraliśmy z Marianem stanowczo za dużo bagażu.

Świdnica. Wyruszamy o godz.19:00 po drodze przechodzimy przez Krzczonów, Kiełczyn, Tąpadła. Przed Krzczonowem bardzo dobre czereśnie. Na Ślężę wchodzimy o godz.2:00. Upał w dalszym ciągu niesamowity. Na górze nie ma nic do picia. Schronisko w remoncie. Tu oglądamy bardzo śliczny zachód słońca. Po krótkim postoju i załatwieniu formalności zgłoszenia się na punkcie kontrolnym schodzimy w dół. Sobótka, amfiteatr, masa ludzi, upał coraz gorszy. Z całą wałbrzyską grupą uciekamy do Zagórza. Po drodze dzięki uprzejmej konduktorce nie płacimy za przejazd.

Zagórze – masa ludzi. To jednak nie przeszkadza nam spać i smażyć się w ślicznym czerwcowym słońcu. Znalezienie kwiatu paproci – taki był nasz cel. Nie znaleźliśmy. Natomiast na całej trasie z Kiełczyna na Ślężę widzieliśmy bardzo dużo robaczków świętojańskich.”

 

Pod datą 17.01.1974 znajdujemy sprawozdanie z Egzaminu na Przewodnika Sudeckiego, który odbył się w D.W. „Harcówka” ze składem Komisji Egzaminacyjnej, uczestników nazwanych „straceńcami” i opisem wrażeń „Egzamin przebiegł w bardzo nerwowej atmosferze. Ja osobiście miałem bardzo głupie potknięcie u dr. Hanasa. W sumie udało się i o godz. 2:00 w dniu 18.01.74 zdałem egzamin państwowy na Przewodnika Sudeckiego. Na początkowych wykładach uczestników kursu było 40. Do egzaminu przystąpiło20 i zdało 15 osób.”

Teodor Schubert mieszkając w Wałbrzychu mnóstwo czasu spędzał w okolicznych górach. Był bardzo mocno związany ze schroniskiem „Andrzejówka” – to miejsce pojawia się w wielu wspomnieniach. Tam jeździł na nartach, składał podanie do GOPR i pełnił swoje pierwsze dyżury.

„Tu w Andrzejówce spędzam bardzo dużo wolnego czasu, oczywiście w porze zimowej. Wyciąg narciarski (1966/67) który to pomagałem postawić spowodował, że w zimie najczęściej przyjeżdżamy tutaj by można wyszaleć się na nartach.”

„ Zimę roku 67 spędziłem w schronisku Andrzejówka .  Wszystko zaczęło się od remontu  tego wyciągu dla tych narciarzy. Od 17.XII 1968 obsługa wyciągu to: Zutek i  ja. Bardzo to fajne zajęcie –  sprzedaje się bilety i przecina jak konduktorka , a w międzyczasie jeździ się na nartach.”

„26 kwietnia. Zakończyłem sezon narciarski 69/70. Jeździłem na płacie śniegu szerokości od 1 do 2,5 m i długości 30 metrów. Jazda nie była najlepsza. Szkoda śniegu. A tak dużo go jeszcze niedawno było. Przykro. Trudno, zabrałem swój dobytek narciarski do domu. Bardzo ładnie wygląda łąka z płatami śniegu przez które przebijają się przebiśniegi.”

Na tej samej stronie pamiętnika z boku widnieje notatka o tym, że jeszcze przed wstąpieniem do GOPR udzielał pomocy turystom i narciarzom przy takich urazach jak złamania czy rany cięte.

„Andrzejówka” pojawia się też we wspomnieniach z dzieciństwa Natalii Schubert, córki pana Teodora, która opowiada:  „Jak miałam ok. 2 lat tata pracował na wyciągu w Andrzejówce i bardzo lubił tą pracę. Zabierał mnie tam ze sobą i mieszkaliśmy w budzie w spartańskich warunkach. Wodę do picia i kąpieli zbieraliśmy ze śniegu. Rano przed uruchomieniem wyciągu ubijaliśmy śnieg dla „tych narciarz” czyli na nartach bokiem do góry. Potem wyciąg rusza,  a ja razem z nim i tak do końca dnia. Mimo warunków w jakich mieszkaliśmy bardzo miło wspominam ten czas. Dzięki tacie kiedy miałam dwa lata startowałam w Biegu Gwarków i otrzymałam nagrodę od Ireny Szewińskiej za udział w biegu dla najmłodszej uczestniczki.”

 „15 marca 1970 roku złożyłem podanie o przyjęcie do Grupy Sudeckiej GOPR. Za namową Cezarego Marcinkowskiego złożyłem podanie. Wprowadzającymi byli Cezary i Totek. Miało to miejsce w niedzielę w biurze „Andrzejówki”, podanie dyktowali Czarek, Basia, Andrzej Totek.”

6 Grudzień 1970

Obóz kondycyjny ratowników GOPR.

Dojazd wyciągiem na Szrenicę był bardzo wesoły. Dmuchało tak nieprzyzwoicie, że czułem się tak jakbym nie miał na sobie żadnych ciuchów tylko jechał goły. Pierwszy dzień jazdy na nartach był nawet znośny. Śnieg wspaniały.  Nogi trzymają jako tako. Natomiast jazda w nierozjeżdżonych i nieswoich butach sprawia, że przeżywam katorgi. Strasznie lewy mnie gniecie. Jakoś przetrzymam.

7/8.XII.70 Zajęcia z ratownictwa z dr. Klamut. Desmurgia, ambu, leki. No i pierwszy zastrzyk domięśniowy i podskórny w moim wydaniu na kol. Zdziśku.

Grudzień 1970

Odprawa. Rozpoczęliśmy orkę z dr. Januszewskim. Szkolenie na ratowników ochotników i instruktorów narciarstwa. Cztery dni morderczej pracy. Od 8:30 do 14 ostre szkolenie na nartach. Po obiedzie 15-16:30 dalej narty. 17-19 teoria. 20 teoria. W tym czasie dodatkowo zajęcia ze sprzętem ratowniczym. I tak do soboty 12 XII. Wieczorem sprawdzian pisemny i egzamin z teorii.

13 XII 70 r.

Rano od 9:30 do 12 egzamin praktyczny – zdałem z wynikiem pozytywnym, oraz sprawdzian – zawody na bramkach. W dwóch przejazdach uzyskałem czas 40,00 sek. Tym wynikiem wygrałem zawody. Podczas obiadu zostały ogłoszone oficjalne wyniki zawodów oraz odbyło się wręczenie legitymacji PZN oraz dyplomu za wygrane zawody. 16:00 zwózka do Kamieńczyka. Wraz z Marianem Tworkiem zwoziliśmy akią Jurka (Szatana) kontuzjowanego”

24-28 XII 70, 31-3 I 1971

Dyżury miałem w Święta, Sylwestra, Nowy Rok w Andrzejówce. Jeden dyżur z Gienkiem Szpakiem, Romanem Bobrowskim i Janem Gębarowskim. Jak na razie było bardzo fajnie. Oby tak dalej. Pogoda w niedzielę była śliczna

W Andrzejówce na dyżurach od 19 II do 15 III 71 r. czas płynął bardzo szybko. Bardzo przyjemnie spędzony czas dzięki Czarkowi.

Moje pierwsze dyżury jako ratownika kandydata odbywały się bez wypadków z wyjątkiem niedzieli 18.04 kiedy to Franek Śliwa uszkodził sobie kość za nadgarstkiem. Przekazałem go do pogotowia”

Pod datą 5 września 1970 znajduje się opis dużo poważniejszego zdarzenia:

„W sobotę o 5 rano pojechaliśmy  do Samotni szukać Jiri Sitko. Znaleźliśmy go po półtorej godzinie poszukiwań w kotle nad małym stawem. Spadł z 30 metrów i już nie żył. Zwłoki znalazł Marian Tworek. Akcję zakończono o godz. 19 i przekazano zwłoki Horskiej Sluzbie”

W maju 1971 roku Teodor Schubert ukończył szkolenie w Ratownictwie Górskim I-ego Stopnia na Markowych Szczawinach, a 3 lata później na Hali Gąsienicowej odbył Kurs Ratownictwa Górskiego II Stopnia. Z pamiętnika dowiadujemy się o akcjach, w których brał udział, ale też o uczestnictwie w Kongresie Międzynarodowego Komitetu Ratownictwa Górskiego IKAR-CISA.

„15/16.01/1972r., Hala Szrenicka

Wieczorem przyjechałem do Szklarskiej i dalej piechotą na górę. Spacer był bardzo fajny, a wieczór w schronisku jeszcze lepszy. I tu wiadomość –W Karkonoszach poszła lawina i porwało człowieka.”

„27.09.1974 r.

Dzisiaj rano przyjechałem z Ottonem do Zakopanego. Pogoda ohydna. Mamy jechać na Słowację na konferencję IKAR. Z powodu braku odpowiedniej liczby miejsc noclegowych śpimy w Domu Turysty. Wyjazd jutro rano.

28.09.1974 r.

Wyjazd do Szczyrbskiego Plesa. Przez Łysą Polanę gonimy jak najszybciej  syrenką Antoniego Dziubana. Pogoda dzisiaj dopisała jak nigdy – widoczność piękna, szczyty gór zaśnieżone, natomiast na dole soczysta zieleń.

Dzisiaj są same konferencje na tematy lawinowe tłumaczone na język słowacki tak, że część z tego można zrozumieć. Wieczorem posiedzenie w nocnym klubie.

Dzisiaj od samego rana pogoda jest śliczna. Namówiliśmy Szefa Wyszkolenia Gienka Strzebońskiego na oprowadzenie nas po ślicznych terenach słowackich Tatr. To był bardzo fajny spacer. Gienek świetnie opowiadał. Antoni Dziuban nieźle prowadził rakietę „Syrena”. Tu koniecznie trzeba wrócić i na spokojnie zwiedzić całą słowacką część Tatr.”

Kiedy w 1976 na podstawie uchwały Rady Naczelnej GOPR Grupa Sudecka została rozwiązana i powołano dwie nowe grupy Regionalne – Karkonoską i Wałbrzysko-Kłodzką, Teodor Schubert wszedł do Zarządu Grupy jako Prezes.

 

Pracę w Zarządzie Grupy kontynuował przez wiele lat, a od roku 1980 przez cztery kadencje pełnił funkcję Członka Zarządu Głównego GOPR. Jego duża aktywność w strukturach organizacji prowadziła do wzrostu poziomu wyszkolenia ratowników, a w konsekwencji poprawę bezpieczeństwa oraz rozwój turystyki górskiej w polskich górach. 

O ogromnym wkładzie Teodora Schuberta w ratownictwo i turystykę świadczą liczne nagrody, wyróżnienia i odznaczenia:

  • 1977 rok Srebrna Odznaka GOPR
  • 1978 Srebrna Odznaka „Zasłużony Działacz Turystyki” nadana przez Główny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki
  • 1979 Srebrna Honorowa odznaka PTTK
  • 1987 Złota Odznaka GOPR
  • 1990 Srebrna Odznaka „Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej”
  • 2012 Odznaka Honorowa Złota –Zasłużony dla Województwa Dolnośląskiego

Jego pasja do gór i zaangażowanie nie pozostały bez wpływu na życie rodzinne   „Latem chodziłam z Tatą na długie wycieczki i dzięki niemu zwiedziłam prawie wszystkie szlaki i schroniska Dolnego Śląska. Pamiętam też jak tato przyleciał do mnie helikopterem i w polu zjechał na linie. Całe podwórko dzieciaków mi zazdrościło. Przez pracę w GOPR-ze nie było go przy mnie tak często jakbym chciała, ale był i jest najlepszym Tatą pod słońcem. Dzięki niemu kocham góry i narty” – mówi Natalia Schubert.

Najwyższym wyróżnieniem w naszej organizacji jest tytuł Członka Honorowego GOPR. Teodor Schubert otrzymał je w roku 2011, a uzasadnienie jest najtrafniejszym podsumowaniem jego ratowniczej ścieżki:

„Wzór dla pokoleń ratowników górskich, dla których był i jest żywym potwierdzeniem najlepszych cech ratownika górskiego: koleżeńskości, profesjonalizmu, bezinteresowności i poszanowania życia i zdrowia innych ludzi. To jego osobowość sprawia, że słowa „…bez względu na porę dnia i stan pogody…” nie są tylko martwym zapisem. Pomimo, że jest przeniesiony w stan pozasłużbowy, bierze aktywny udział w życiu Grupy, będąc dla nas Doradcą i Kolegą. Do tej pory można usłyszeć w radiu jego spokojny głos składający komunikat z jednej ze stacji ratunkowych. Uczestnik ponad 50 wypraw i akcji, w których jego doświadczenie, opanowanie i znajomość gór przyczyniła się do ich szczęśliwego zakończenia.”

Pani Natalii Schubert serdecznie dziękujemy za owocną współpracę, udostępnienie materiałów, podzielenie się informacjami i wspomnieniami, które są kluczowym wkładem w treść tego tekstu. 

Iwona Pawelec-Pudło

W tekście wykorzystano następujące źródła i materiały:

  1. Strona internetowa Grupy Sudeckiej GOPR http://walbrzyska.gopr.pl/
  2. Pamiętnik, notatki, dokumenty z prywatnych zbiorów T. Schuberta
  3. Fotografie z prywatnych zbiorów T. Schuberta
  4. Profil na FB “Teodor Schubert, wspomnienia,wyprawy, pamiętnik” https://www.facebook.com/Teodor-Schubert-wspomnienia-wyprawy-pamietnik

Zdjęcie tytułowe: tło – Jacek Halicki – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/,    zdjęcie Teodora Schuberta – archiwum Wiktora Szczypki, ratownika Grupy Karkonoskiej GOPR

 

 

 

Zespół redagujący blog "Ratownictwo Górskie"

1 Komentarz

  1. Piękny życiorys i wspaniała działalność ratownicza. Z przyjemnością przeczytałem, że kurs I stopnia odbył podobnie, jak ja, a także ś.p. Rysiek Jędrecki, na Markowych Szczawinach w 1971 r.

Komentowanie jest wyłączone.