„OJCIEC” KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA WIESŁAW CHACHUŁA

"OJCIEC" KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA WIESŁAW CHACHUŁA
© foto ze zbiorów Wiktora Szczypki | RATOWNICTWO GÓRSKIE

„OJCIEC” KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA WIESŁAW CHACHUŁA

WSPOMNIENIA O WIESŁAWIE

„OJCIEC” KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA WIESŁAW CHACHUŁA

"OJCIEC" KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA  WIESŁAW CHACHUŁA
Fotografia ślubna ze zbiorów rodzinnych Chachułów © RATOWNICTWO GÓRSKIE

W dniu 29 listopada 2014 roku powołał Pan na wieczną służbę w Niebiańskich Górach, naszego Kolegę Wiesława Chachułę, uznanego za jednego z Ojców Ratownictwa Sudeckiego.

Wiesław Chachuła urodził się 2 czerwca 1929 roku w Łodzi. Jego ojciec był kasjerem w banku, a matka pracowała w istniejących do dzisiaj zakładach „Wólczanka”. Miał dwie siostry. W okresie okupacji, jako siedemnastolatek, pracował w niemieckiej firmie elektrycznej. Po zakończeniu wojny ukończył naukę w Gimnazjum Elektrycznym i w wieku dziewiętnastu lat został skierowany do pracy w Zakładach Energetycznych w Jeleniej Górze, gdzie przepracował 48 lat. (Od 1949 do 1987 roku, z przerwą na służbę wojskową).

W czerwcu 1961 roku ożenił się z Janiną, koleżanką z działu księgowości Jeleniogórskich Zakładów Elektrycznych. W 1962 roku urodziła się im córka Ewa.

Po ukończeniu zaocznie Technikum Energetycznego został kierownikiem brygady, prowadzącej kontrole i naprawy podstacji i linii wysokiego napięcia,w południowo zachodnich rejonach województwa dolnośląskiego.

Niebezpieczna praca przy urządzeniach pod wysokim napięciem wymagała olbrzymiej koncentracji. Dzięki niej i dzięki swojemu szczęściu Wiesław nigdy nie miał wypadku.

Jako kierowca z uprawnieniami do prowadzenia samochodów uprzywilejowanych, przejeździł tysiące kilometrów. Bez wypadku i mandatów.

Jeżdżący z Nim pracownicy z brygady zapamiętali, że każdego dnia rano, po włożeniu kluczyka do stacyjki, żegnał się, kreśląc z powagą znak krzyża. Czynność tę powtarzał po wyłączeniu silnika na parkingu zakładowym. Było to pełne zawierzenie opiece Stwórcy. Wiesław, jeszcze przed powołaniem do odbycia zasadniczej służby wojskowej, zainteresował się działalnością sudeckiego GOPR-u i Klubu Wysokogórskiego. Po powrocie z wojska (służył razem ze Stanisławem Kieżuniem), w roku 1953, wstąpił do Grupy Sudeckiej GOPR, a dwa lata później został członkiem samodzielnym Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego.

"OJCIEC" KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA  WIESŁAW CHACHUŁA
© foto ze zbiorów Wiktora Szczypki | RATOWNICTWO GÓRSKIE

W maju 1955 roku, razem z Tadeuszem Muchą i Waldemarem Siemaszką, ukończył Kurs Ratownictwa Górskiego na Hali Gąsienicowej (15 – 24.V.1955), połączony ze szkoleniem sanitarnym PCK II Stopnia oraz, szkoleniem podstawowym Terenowej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwchemicznej Kraju.
W latach pięćdziesiątych, sprawny fizycznie Wiesław, wraz z partnerami z Klubu Wysokogórskiego, dokonał kilku pierwszych polskich przejść dróg skalnych w Śnieżnych Kotłach i Górach Sokolich. Wspinał się również na wyjazdach klubowych w Tatrach.

Ze względu na swoje zalety psychiczne i fizyczne był poszukiwanym partnerem do liny przez najlepszych sudeckich taterników.

Także z Prezesem dr Kolankowskim, który o mało co nie został Jego teściem. Tu wypada zdradzić, że utrapieniem Wiesława była Jego łysina. Obecnie młody mężczyzna Jego postury z łysiną może liczyć na względy płci pięknej. Ale w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych,w dobie plerez Presleya i Bitelsów, łysina była uważana za skazę na męskiej urodzie. Przygnębiało to Wiesława który zwykł był mówić, że… „w życiu to najlepiej wyszły mi włosy”.
Opowiedział kiedyś, jak podczas podróży pociągiem na obóz wspinaczkowy w Tatrach, zainteresowała się nim córka Prezesa. Niestety! Jej afekt zakończył się rano, po dojeździe do Krakowa.

W kilka dni później, kiedy wspólnie siedzieli na stanowisku asekuracyjnym, dziewczyna wyznała, że przestał się jej podobać, w momencie kiedy zdjął beret.
Wiesław brał też udział w obozach żeglarskich na Mazurach organizowanych dla ratowników sudeckich GOPR.

Znana była też Jego chęć niesienia pomocy kolegom w różnych życiowych sytuacjach. I to niezależnie od tego, czy dotyczyło to przewozu mebli, tapetowania mieszkania, czy też udzielenia noclegu koledze, który popadł w tarapaty małżeńskie. Wiesław nigdy nie powiedział… „nie”!

Jako długoletni członek Rady Grupy Sudeckiej a potem Karkonoskiej GOPR i członek Komisji Rewizyjnej ZG GOPR od początku swojej działalności aż do roku 2008, był jednym z najaktywniejszych ratowników – ochotników.

Uczestniczył w wielu akcjach i wyprawach ratunkowych. Jako fotograf – amator wykonał setki zdjęć do kilku albumów dokumentujących pracę GOPR.

"OJCIEC" KARKONOSKIEGO RATOWNICTWA  WIESŁAW CHACHUŁA
© foto ze zbiorów Wiktora Szczypki | RATOWNICTWO GÓRSKIE

Za swoją ofiarną pracę zawodową i społeczną otrzymał wiele wyróżnień, dyplomów i odznaczeń.

I tak: – w dniu 3 listopada 1975 roku został odznaczony srebrną, a 23 października 1981 roku złotą odznaką GOPR.
W dniu 7 lipca 1978 roku, „Za Zasługi dla GOPR” otrzymał Brązowy, a 10 października 1984 Złoty Krzyż Zasługi.
W roku 2000, po trzydziestu latach pracy społecznej w ratownictwie górskim, otrzymał Odznakę Honorową „Za Zasługi dla Ratownictwa Górskiego”.

Aż do operacji w 2008 roku, już jako „starszy pan” oprócz pracy w Komisji Rewizyjnej Grupy Karkonoskiej i ZG GOPR, pełnił dyżury w Stacji Centralnej.

Swoją dyspozycyjnością i rzetelnością w wykonywaniu zawodowych i społecznych obowiązków był i pozostanie wzorem dla młodszych kolegów.

Kiedy po 48 latach pracy w ZE przeszedł na emeryturę, miał wreszcie czas, na górskie wycieczki. Niedomagały mu wprawdzie nogi, ale lekceważył te dolegliwości prosząc tylko, by chodzić wolniej. Zwiedzaliśmy wtedy nie tylko trasy wzdłuż Bobru i czeskie Karkonosze, ale też Szwajcarię Saksońską, dolinę Łaby, Drezno i Pragę. Był wspaniałym kumplem na fotograficzne wypady po mało uczęszczanych miejscach po Sudetach.

 

Wrażliwy na piękno przyrody namiętnie fotografował dziko rosnące kwiaty, a ideałem kobiecego piękna była dla Niego Nefretete.

Po wycieczkach, często u mnie w domu oglądaliśmy zrobione zdjęcia, wspominając (przy okazji) wydarzenia z minionych lat.

Ostatnie 6 lat życia były dla Niego bardzo ciężkie. Choroba żył doprowadziła do amputacji stopy. Trudno gojące się rany uniemożliwiły Mu używanie protezy. On, który kochał ruch, był przykuty do wózka inwalidzkiego, w mieszkaniu na trzecim piętrze. Tylko z balkonu mógł patrzeć na Śnieżkę i Karkonosze.
Na szczęście miał troskliwą opiekę Żony – Pani Janiny i Córki Ewy.

Zmarł w jeleniogórskim szpitalu rano, 29 listopada 2014 roku.

Kolegę Wiesława Chachułę pożegnaliśmy 4 grudnia 2014, na Starym Cmentarzu w Jeleniej Górze, skąd widać Karkonosze. Góry, które ukochał, które były dla Niego drugim domem. Często – najważniejszym.
Miejmy nadzieję, że kiedy Pan zażąda by zdał sprawę ze swojego włodarstwa na Ziemi, będzie miał się czym pochwalić, a św. Piotr, dzierżący klucze do niebiańskich bram, pozwoli Mu czasami zrobić wypad na karkonoskie szlaki.

 


Aktualizacja: 14 sierpnia 2018

O Stanisław Andrzej Jawor 10 artykułów
St. Ratownik Grupy Karkonoskiej GOPR