DUŻA KAWA Z SZEFEM – SPOTKANIE Z WOJCIECHEM NIETYKSZĄ

© ANNA KOKESCH | RATOWNICTWO GÓRSKIE

DUŻA KAWA Z SZEFEM – SPOTKANIE Z WOJCIECHEM NIETYKSZĄ

DUŻA KAWA Z SZEFEM

Złowrogim prognozom pogodowym na przekór świeciło słońce, a parasolka była tylko zbędnym balastem. Przejęta mającym nastąpić spotkaniem patrzyłam na kamieniczki Nowego Miasta, kościół i kwitnące drzewa.

Dorożki obwoziły turystów wokół Rynku i znikały znów w ulicy Freta, gdzie niebawem pojawiła się, zmieniona nieco, ale bardzo znajoma postać.

WOJCIECH NIETYKSZA © ANNA KOKESCH RATOWNICTWO GÓRSKIE

Jak to w podobnych sytuacjach bywa, na usta ciśnie się natychmiast milion pytań: a jak, a kto, a kiedy, a gdzie, a dlaczego, naprawdę?, etc.
W telegraficznym skrócie udało mi się opowiedzieć Wojtkowi o najistotniejszych wydarzeniach w moim życiu na przestrzeni minionych lat, po czym zamieniłam się w słuch.
Dowiedziałam się o początkach istnienia Wojtka firmy i jej pierwszej siedzibie w wynajętym…kurniku (sic!), o jego pracy dla znanej fabryki w Mielcu oraz dla raczkującej wtedy jeszcze telewizji.
Przypomniał mi jak wyglądały pierwsze testy funkcjonowania prototypów radiotelefonów w Tatrach i nieco odświeżył moje własne wspomnienia o naszej wspólnej, kilkuletniej pracy. Firma Wojtka wyszła już wtedy z kurnika i „panoszyła się” w Piastowie pod Warszawą (patrz wpis: https://ratownictwogorskie.eu/klimek-i-wawa-obiezyswiaty/ )

Rozdziałem zupełnie mi nieznanym był czas stanu wojennego.

Postawa Wojtka w tamtej sytuacji była taka, jakiej po Człowieku tej miary można się było spodziewać. Konsekwencje były, a najbardziej „elegancką” z tychże było pozbawienie Wojtka wszelkiej posiadanej i archiwizowanej przez niego dokumentacji.
O innych konsekwencjach wolę nie wspominać, ale zawsze, od kiedy zaczęłam jako tako rozumować, zastanawiałam się, JAK jest to możliwe że oprawcy potrafią spokojnie spać.

Pani Adrianna Godlewska-Młynarska, zaprzyjaźniona z żoną Wojtka „od zawsze”, tak pisze o moim Szefie w swej książce „Jestem, po prostu jestem”:

 „…Mąż Jadzi, Wojtek Nietyksza, to twórca największego przed laty hitu dla himalaistów – słynnego radiotelefonu Klimek – czasem trochę przynudzający perfekcjonista, ale za to człowiek-opoka. Koleżeński, prawy, ogromnej wiedzy i kultury.
Bogaty w tragiczne doświadczenia młodości, które zaprowadziły go w czasach wczesnego PRL-u do kopalni, aby po trzech latach wyrzucić na powierzchnię ze zrujnowanym zdrowiem.
To jemu zawdzięczają niektórzy internowani podczas stanu wojennego różne potrzebne elektroniczne urządzenia. Wykonywał je bez słowa, bez pieniędzy i bez cienia wahania. Nigdy nie zabiegał o sławę i popularność, dzięki czemu znany jest tylko w gronie znawców przedmiotu, piastując jedną z najważniejszych funkcji w międzynarodowej organizacji krótkofalowców.” 

Trudno wymagać, aby Pani Adrianna – osoba obracająca się w świecie teatru i filmu – znała dokładnie historię powstania radiotelefonów konstrukcji Wojtka Nietykszy i wiedziała dla jakiej organizacji były pierwotnie przeznaczone.
Z radiotelefonów korzystali oczywiście również himalaiści, czego „namacalnym” dowodem jest m.in. „Klimek” znaleziony pod Nanga Parbat (patrz nasz wpis na blogu: https://ratownictwogorskie.eu/klimek-znaleziony-pod-nanga-parbat/ ), oraz szczęśliwie zachowane dawne fotografie, jak ta, którą Wojtek opatrzył swoim komentarzem:
Na tej fotce żegnałem Wandę, tak jak zawsze wszystkie wyprawy: na lotnisku lub miejscu pakowania i wyjazdu.

Wanda Rutkiewicz i Wojciech Nietyksza / zdjęcie wykonał Józef Nyka, a udostępnił Pan Bogdan Jankowski
 
Zrobiło się późne popołudnie, a my w dalszym ciągu rozmawialiśmy, wspominaliśmy i byliśmy dopiero na początku lat 70-tych minionego stulecia. Z wielkim żalem musiałam Wojtka pożegnać, ale mam ogromną nadzieję, że ponowne spotkanie i dalszy ciąg wspomnień nastąpią jeszcze w bieżącym roku. Drogi Wojtku, raz jeszcze dziękuję Ci za poświęcony mi czas!
 
Twój były „personel”, czyli
Anna Kokesch „Antenka”

Update: 28 lutego 2020

O Anna Kokesch - Antenka 174 artykuły
Anna Kokesch - w latach 1972-1974 kierownik administracji Zarządu GOPR