DZIEŃ RATOWNIKA NA HALI SZRENICKIEJ
Dzień Ratownika na Hali Szrenickiej
No i stało się. 7 października na Hali Szrenickiej świętowaliśmy Dzień Ratownika. Trzeba stwierdzić, że nasza Grupa chyba wreszcie stanowi jedność. W poprzednich latach różnie to bywało, ale liczny udział Kolegów w tegorocznym święcie zdaje się potwierdzać że jednoczymy się.
Nieobecni byli tylko ci, którym w tym dniu wypadł dyżur, ale i tak pomimo tego ci najbardziej zagorzali stawili się po zakończeniu działań w stacjach ratunkowych. Również rekordowa ilość młodych Kolegów ratowników, którzy składali w tym roku przyrzeczenie, a było ich 12, zdaje się potwierdzać że idzie ku lepszemu.
Nie zawiedli również Goście, na czele z panią Zofią Czernow – posłanką ziemi jeleniogórskiej na Sejm. Licznie stawili się również przedstawiciele Władz lokalnych. Zaszczycili nas również swoją obecnością Naczelnicy i Prezesi Grup regionalnych GOPR, jak i Zarządu Głównego. Nie zabrakło Kolegów z Horskej Služby, Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, Ratowników WOPR, dyrekcji Szpitala jeleniogórskiego, strażaków z ZSP, ratowników Państwowego Ratownictwa Medycznego, przedstawiciela Mercedesa – sponsora GOPR, oraz przedstawicielek LG.
Nie było niestety Kolegów Ratowników z Ratownictwa Górniczego, bowiem w trakcie naszych uroczystości ONI prowadzili akcję ratunkową na terenie kopalni Rudna. Życie pokazało jeszcze raz, że nie wszyscy mogą świętować – o czym my sami przekonaliśmy się w chwilę później.
Po złożeniu przyrzeczenia przez młodych adeptów ratownictwa, kiedy szykowaliśmy się do mniej oficjalnej części uroczystości, nadszedł sygnał, że w Kotle Jagniątkowskim jest turysta potrzebujący pomocy. Słowa przyrzeczenia złożonego na ręce Naczelnika Sławka Czubaka zostały wcielone w czyn. Cała formacja świeżo przyjętych Ratowników, jak jeden mąż złapała swoje plecaki ze sprzętem i pojechała na akcję.
Szkoda tylko, że jak później się okazało sprawca całego zamieszania był pod wpływem….
Niestety w dalszym ciągu w naszym Kraju panuje „wolna amerykanka”.
Osoba, która z własnego braku zdrowego rozsądku (żeby nie nazwać tego bardziej dosadnie ) uruchamia niekiedy wielką akcję z użyciem sprzętu, ratowników i środków – nie ponosi z tego tytułu żadnej odpowiedzialności. W przeważającej większości krajów alpejskich taka beztroska jest podsumowywana poprzez wystawienie rachunku za działania ratownicze.
Nawet u naszych sąsiadów Czechów czy Słowaków, Horska Služba działa w taki sposób. Śmiem przypuszczać, że gdyby obowiązywały takie restrykcje w stosunku do lekkomyślnych turystów czy narciarzy, ilość takich interwencji byłaby o wiele niższa. A tak, niekiedy w takiej sytuacji dostajemy jeszcze od takiego delikwenta parę „ciepłych” słów: dlaczego On musiał tak długo czekać ?!
Oczywiście, nie chodzi tutaj o drakońskie kary, ale do rozumu najlepiej dotrzeć poprzez kieszeń.
Taki sposób postępowania przyjęła np. Anglia, która miała olbrzymi kłopot z kibicami piłki nożnej. I co? Wprowadzono naprawdę dotkliwe kary dla kibiców zakłócających spokój na stadionach i problem przestał istnieć. Perspektywa nieuchronności kary za takie ekscesy skutecznie ostudziła rozpalone głowy kibiców angielskich.
Ale dosyć o smutnych sprawach.
Personel schroniska na Hali Szrenickiej, z szefową Panią Marią na czele stanął na najwyższym poziomie.
Przygotowano bardzo gustowny i smaczny posiłek w ilościach zadowalających nawet największych głodomorów, a to wszystko okraszone było dodatkowo ogromną życzliwością. Przyznać należy, że schroniska karkonoskie od wschodu na zachód Karkonoszy mają szczęście do kierowników czy też ajentów, bo zapyziałe pokoje z toaletą na pięterku, to już przeszłość. Oczywiście znajdą się pewnie i tacy, którzy stwierdzą, że schroniska zatraciły swój turystyczny klimat, ale w końcu żyjemy w XXI wieku. Jak dobrze czuliśmy się na Hali Szrenickiej niech świadczy fakt, że zabawa trwała całą noc nie wywołując sprzeciwu żadnego z nielicznych gości w schronisku.
Było smacznie, gustownie i kulturalnie. Oby za rok atmosfera była jeszcze lepsza!