PAWEŁ PIŁAT – PRZYGODA POD ŚMIELCEM

PAWEŁ PIŁAT – PRZYGODA POD ŚMIELCEM
©MARCIN JAKSA-ROŻEN | RATOWNICTWO GÓRSKIE

PAWEŁ PIŁAT – PRZYGODA POD ŚMIELCEM

PAWEŁ PIŁAT – PRZYGODA POD ŚMIELCEM

Nigdy nie był członkiem naszej Organizacji. W historii ratownictwa górskiego w Sudetach był to „błysk”- a jednocześnie, w bardzo krótkim okresie udało się przeszkolić sporą grupę ratowników w ratownictwie z powietrza. Było to za rządów  Antosia Rychla, a sprawcą całego zamieszania był Marcin Jaksa-Rożen. Instruktor skoków spadochronowych, pilot. Marcin miał jeszcze jedną niewątpliwą zaletę. Był fachmanem od wypadków lotniczych, a to otwierało mu wszystkie możliwe furtki  –  poza tym latał na wszystkim co się dało, nawet w Afryce. Marcinowi udało się namówić Pawła Piłata, pilota KGHM do latania w górach.

Stworzył się znakomity tandem – obaj lubili wyzwania.

Odpowiednie wizyty Naczelnika z Marcinem zaowocowały; bezpłatnym śmigłowcem pilotowanym przez Pawła Piłata. Szkolenia te pamiętam z tej racji, że w czasie mojej pracy w GOPR, po raz pierwszy i jedyny zostałem bezlitośnie i słusznie zrugany przez Marcina za niewłaściwe opuszczanie śmigłowca. Mogło dojść do tragedii, z mojej oczywiście winy.  Wtedy też poznałem Pawła.  Cała ta historia z Pawłem może poszłaby  w zapomnienie, gdyby nie pewna długa rozmowa z jednym z najlepszych i najdłużej pracujących z nami pilotów – Mietkiem Przybylskim.

To w czasie tej rozmowy „wylazł” Paweł , a właściwie pewien epizod, o którym będzie niżej.
Po pierwsze, Paweł chciał z nami latać, chociaż tak naprawdę gór nie znał. Latał na wszystkim i był w tym znakomity- o czym mówią wszyscy, którzy znali się na tym rzemiośle. Po drugie, nie było dla niego barier typu ”bo to się nie da”.

Miał w sobie ”wiecznego chłopca” ciekawego świata, łapiącego każdą przygodę. Jak pamiętam,  w tamtym okresie lataliśmy dużo i ciekawie.

Jakim był Paweł, niech świadczy to zdarzenie:
W czasie jednego z lotów szkoleniowych założono ambitny plan lądowania w okolicach chatki pod Śmielcem. Pogoda była znakomita, ratownicy w humorach, nic tylko latać. Wszystko szło znakomicie do momentu przyziemienia, okazało się, że teren jest podmokły czego z góry nie było widać, i Pawła „przyssało”.
 

Zrobiło się nieciekawie. Nie pamiętam szczegółów, ale z tej groźnej opresji Paweł wyszedł zwycięsko.

Odszedł w te lepsze lotnicze Światy  w 2005 roku, po długiej i ciężkiej chorobie, żegnała Go cała lotnicza Polska.

 

Fotografie udostępnił nam Pan Marcin Jaksa-Rożen – bardzo dziękujemy !

O Marian Sajnog 175 artykułów
Marian Sajnog - w latach 1973 - 1975 Naczelnik Grupy Sudeckiej GOPR