PORADNIK BEZPIECZEŃSTWA.
Listonosz przyniósł, bez adresu odbiorcy, czyli przesyłkę skierowaną do wszystkich. Po otwarciu koperty w zgrabnym i praktycznym formacie, odbiorca dostaje „zeszycik” z poradami co zrobić jak będzie źle.
Na pierwszej stronie małym druczkiem wydawcy napisali: „Poradnik rozesłaliśmy do wszystkich gospodarstw w Polsce …” Znaczy to, że dostęp do poradnika praktycznie ma każdy obywatel kraju. Jak podają w mediach, rozesłano ponoć aż 17 milionów sztuk. To sporo. Sporo też pewnie kosztowało. Już na okładce jest pierwsza rada – „Przeczytaj, przećwicz i zachowaj!”
Na kolejnych stronach są same dobre, praktyczne i wszechstronne porady. Uogólniając, „Poradnik” , jak każde tego typu wydawnictwo, będzie przydatny i jest ponadczasowy.
W teorii katastrof jest pojęcie Fazy Izolacji.
Faza izolacji, najogólniej mówiąc, to czas upływający od chwil katastrofy do momentu przybycia wyspecjalizowanych służb ratunkowych. Faza trwa minuty, godziny, dnie. Pomoc jeżeli przychodzi to zazwyczaj z opóźnieniem lub nie przychodzi wcale, ponieważ nie ma takiego systemu w ratownictwie żeby pomoc przyszła .. „do każdego, w tym samym czasie i o każdej porze”. Nie ma nie było i nigdy nie będzie.
Zatem, nasze bezpieczeństwo leży w naszych rękach. Szczególnie w tych pierwszych godzinach i dniach, kiedy walka o życie i przetrwanie jest nie tylko celem ale też obowiązkiem.
Każdy z nas powinien wiedzieć…,że „nie tylko wiem; ale też wiem jak”. A z tym nasza społeczność ma spore problemy.
Wydany i potrzebny „poradnik” jest wskazówką i inspiracją, obliguje do przemyśleń i organizacji zabezpieczenia siebie i najbliższego otoczenia. W ratownictwie katastroficznym, a takim jest zagrożenie związane z działaniami militarnymi, nie ma rozwiązań ostatecznych. Przeciwnie, jest eskalacja rozciągająca się w czasie i przestrzeni. Przykładem czego jest tocząca się wojna za naszą wschodnią granicą.
Działań destrukcyjnych cofnąć się nie da, można tylko minimalizować ich skutki przez samoobronę, czyli robić to wszystko o czym napisano w „Poradniku bezpieczeństwa”.
Poradnik jest uniwersalny, nie uwzględnia bowiem zagrożeń regionalnych, ani miejscowych. Np. stałym zagrożeniem dolnośląskich realiów są powodzie i zagrożenia związane ze środowiskiem górskim. Przy okazji ciekawostka: wypadkom górskim ulegają w 99% przybysze, czyli turyści. Czy tak czy inaczej jest potrzebny.
Zaciekawi zapewne czytających to pisanie, jak został „Poradnik bezpieczeństwa” przyjęty. Oto kilka opinii z przeprowadzonego szybkiego i krótkiego sondażu.
- „Przeczytałem, ale niewiele z tego rozumiem”.
- „Mieszkam na osiedlu w blokach, zeszycik owszem może być przydatny, tylko nie mam pojęcia gdzie są jakieś schrony czy inne zabezpieczenia w razie czego”.
- „Dla mnie to nic nowego, wszystko to znam ze szkoły”.
Były też opinie prześmiewcze i bardzo krytyczne, ale te pominę. Opinie te wcale mnie zdziwiły, wręcz odwrotnie – takich oczekiwałem. Wynika to z mego doświadczenia życiowego i zawodowego zajmowania się przez prawie pięćdziesiąt lat „fazą izolacji”. W tym czasie wygłosiłem setki prelekcji mówiąc o tym co napisano w poradniku.
Owszem, nie powiem, słuchano grzecznie i tylko tyle, ponieważ w każdym z nas jest przekonanie, że „mnie to jakoś ominie”. Jak przyjdzie ten czas, może nie ominąć.
Dlatego warto „zaplanować swój wypadek”. Pomoże w tym właśnie „Poradnik bezpieczeństwa”.
