PO ZDOBYCIU K2

PO ZDOBYCIU K2
© JACEK JAWIEŃ

PO ZDOBYCIU K2

Nie milkną komentarze dotyczące zdobycia K2. Wspinacze z Polski gratulują, ale za tym niesie się nutka goryczy – pewnie trochę słusznie. Przedstawiamy komentarz Jacka Jawienia – byłego szefa szkolenia Grupy Beskidzkiej GOPR – człowieka obeznanego z Himalajami, uczestnika spektakularnej wyprawy poszukiwawczej na Broad Peak. Wyprawa odbyła się w roku 2013, a jej celem było odnalezienie zwłok Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego.


PO

Pomyślałem, że historię trzeba spiąć. Spinam, i na tym koniec moich grafomańskich przemyśleń. Daję sobie prawo do tego tylko dlatego, że w tej zimowej eksploracji brałem czynny udział. Coś tam przeżyłem i widziałem. Inaczej bym się nie odważył. W natłoku ostatnich publikacji, mniej lub bardziej udanych i trafnych, piszę do Was moi Znajomi z innej perspektywy.

Najsamprzód.

Dziennikarz: czy pan zazdrości?

-Nie! W życiu! Kaj!

Dziennikarz do innego pana: czy pan zazdrości?

-Nie w życiu! Ni h..a!

Dziennikarz do jeszcze innego pana: a pan, zazdrości?

-Coś pan, nie, no co pan?

A ja zazdroszczę strasznie! Przecież to marzenie każdego wspinacza! Absolutny hit! K2. Góra gór. Kształt, niedostępność,  ryzyko, mit. Strasznie im zazdroszczę, też tej więzi. Koleżeństwa. POCZEKALI NA SIEBIE! Strasznie.

No i po robocie.
W sobotę, na 3 urządzeniach szukałem, śledziłem, odświeżałem i przewijałem. Nie ja jeden. Więcej nas pewnie było. Wielka sobota. Niesamowite to było. Nie interesuję się sportem, ale wyobrażam sobie co czuje kibic, jak w turnieju 4 skoczni 3 naszych, jeden po drugim, zdobywa 1 miejsce.
Upewniłem się że weszli, po tym, jak moja obecna żona Magdalena, przyszła nieboszczka, krzyczała ze 3 razy: ożesz ty Mariola i raz: osz ty Karol.

Coś o tych Szerpach.

Szerpa to najpopularniejsze słowo ostatnio w Polsce, po tlenie.
Ten lud wywodzi się z doliny pod Everestem, co się nazywa Khumbu. Mają swoją stolicę, Namche  Bazaar na 3400 m n.p.m., przemytnicze miejsce, blisko granicy z Chinami, Tybetem.

Surowa i nieprzyjazna kraina. Gleba 7 klasy.

Swoją droga to jest kraina, gdzie nie przyjęło sie koło. W Zakopcu prawo budowlane, a tam koło! Nie ma auta, motoru, roweru, nawet taczki nie ma! Kurna, zegary nawet są kwadratowe, a kura jak zniesie jajo zbliżone przecież do koła w przekroju, to do gospodarza mówi: wiem, wiem, sorry…

Wszystko noszą na plecach, tam nie ma kawałka prostej drogi. Albo ścieżką w górę, albo w dół. Częściej w górę, efekty tego widać było zresztą w ostatnią sobotę.

Wszędzie jest daleko. Tam się nie mówi: idź prosto kilometr, a potem na 2-gim skrzyżowaniu w lewo.
Idź godzinę w górę rzeki, albo idź godzinę w stronę Namche, Lukli. Ty pójdziesz godzinę, a miejscowy 15 min i jeszcze 2 razy zajara po drodze.
I tylko ludzie z tego regionu to Szerpowie.
Są Gurkhowie, Tamangowie, Nevarowie, itd.
Przyjęło się określać tragarzy szerpami, w Nepalu ok, ale  poza – to uproszczenie, błąd. Nosicz na Słowacji to dalej nosicz, a nie szerpa słowacki. W Pakistanie są kulisi, są HAPs- high attitude porters, ci noszą powyżej bazy. Po poręczówkach. To wyżej postawieni tragarze.

Nie ma Szerpów pakistańskich czy gruzińskich. Tak samo, jak nie ma adidasów z nike’a. Czym różnią się Sherpowie od innych górali, z innych stron świata? Np. z Korbielowa? Niczym.
Tyle tylko, że tam u nich jest M. Everest. I cały świat koniecznie chce najwyższą górę zobaczyć z bliska, a niektórzy się na nią wspiąć.

Te kolejki na szczyt.

Dziś baza pod Everstem to miejsce na 5 tysiącach, gdzie można dostać wszytko. Straszna komercja. Nepalczycy są zaradni, przedsiębiorczy, więc chcesz to masz. Za ten stan jest winny popyt. Nie oni… Ceną za to  powyżej bazy jest  mijanie umierających ludzi patrząc w bok. Anonimowość. Zero empatii. Ma swojego szerpę? Niech  mu pomoże. Jak ja pomogę, to się nie zaaklimatyzuję, albo nie wejdę na szczyt…

Gdyby Everest stał w  Korbielowie, to Andrzej Góra, mój kumpel z GOPR, miałby największą agencję wyprawową – Fero Summit Trek. Najbardziej niebezpieczne lotnisko na świecie, nie byłoby w Lukli, tylko np. w Jeleśni.

Z tymi męskimi imionami u nich też jest ciekawie. Od dni tygodnia.
Siedzisz w Namche, a tu Didi się drze (znasz nepalski): gdzie ta powsinoga Wtorek? Znowu ze Środą przepadli. A do czwartku mieli wrócić. Łajzy. Niedziela! Ciś po Poniedziałek i lećcie szukać tych ancymonów. Jak ich do niedzieli nie będzie, to do środy, Wtorek, ma karę na gry! Weź mi tu Sobota nalej herbaty bo mnie głowa boli, od czwartku, przez Wtorek.
Na K2 już zeszło ciśnienie. Zginął Sergi.  Zwycięzcy wyjechali. Pogoda wróciła do normy.

Byliśmy pod Broad Peak w 2018 kręcić film – Broad Peak historię o Maćku Berbece – premiera jak tylko pani Pandemia pozwoli. Nasz lekarz Paweł Nawrocki wyrywał paznokcie z odmrożonych palców w dolnych nogach partnerowi Sergiego. Młody chłopak, na szczycie odmroził. Paweł stosował odwrócone placebo. Jeszcze kleszczy do palca nie przyłożył, a ten już się darł jakby było po.
Kilka dni później z Wojtkiem Moskalem w bazie wyprawy Jędrka Bargiela pod K2, zszywali  udo czeskiemu wspinaczowi, który z Kacprem od Tekielich próbował od północy wejść na Broad Peak. Poszedł kamień jak mikrowela.

Ciężka ewakuacja ze ściany…
To straszna trauma dla każdego w bazie. Ciało leży w śpiworze, w bazie, do przylotu śmigła, może kilka dni. Może tydzień.  Góra huczy, kamienie lecą…
To zostawia bardzo mocny ślad i daje do myślenia w namiocie, w którym jesteś sam wieczorem w bazie.

Oczywiście szef wyprawy mówi (tak przypuszczam): suejcie, wszyscy mocie jeszce szansa na szczyt (tu się zaciąga pecikiem),  ino muszymy mieć pogoda. A tej, prawda, nie ma…Tam się już niewiele wydarzy. Przez te dni, tygodnie oczekiwania na okno, zwieje obozy, może poprzecina poręczówki, zasypie je na pewno.

A tak poważnie, to tych 10 dzielnych mogło razem zginąć pod lawiną z części urwanego seraka. Podjęli takie ryzyko. Wiadomo, zimą seraki aż tak nie lecą, jest stabilna temperatura, czy w nocy czy w dzień zimno w pi..u. Może zimniej. Ale ryzyko jest. Sergi dostał…

Czy te tlenowe dyskusje miały sens?
Czy to umniejszyło sukces?
Czy pan Messner, nie mógł powiedzieć szacun chłopy!?

Nie wiało, pogoda jak w Dolomitach.. Właściwie największy zarzut, to że korzystali z pomocy Szerpów.
A wiecie co to jest okno pogodowe? To są letnie warunki zimowa porą. Szach mat.

Darek Załuski, wieczny romantyk, powiedział mi, że trochę mu przykro. I żal, że tak siłowo to zrobili. Że to taka manifestacja siły.
Przytarli nosy.
Teraz jak się do Namche wejdzie, to nie będzie komu „ty h..u” powiedzieć, na każdym rogu zimowy zdobywca K2.

Takie czasy.

Jacek

 

O Zespół Redakcyjny 170 artykułów
Zespół redagujący blog i kwartalnik "Ratownictwo Górskie"