Góral z Warszawy.

Trudno po tylu latach stwierdzić kiedy w naszej karkonoskiej, górskiej przestrzeni, pojawił się Janusz Wojnowicz. Warszawiak, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doktor prawa stał się jednym z nas , przewodnikiem górskim, uczestnikiem naszych jeleniogórskich wypraw w Himalaje, wspinał się z nami w Alpach, galopował po malowniczych łąkach Western City.

Janusz, żył nie tylko górami ale też z racji uwarunkowań zawodowych był wsparciem dla większości rodzących się karkonoskich inicjatyw; cmentarzyk w Kotle Łomniczki, Święto Przewodników na Śnieżce, powołanie Szkoły Górskiej. Janusz przyczynił się walnie do powstania Polskiej Ligi Rodeo, której przez 13 lat był wice prezesem. Przez lata zawodowo związany z Zarządem Głównym PTTK w „latach przełomu”, pełnił funkcję sekretarza Komisji przewodnickiej. Skromny, solidny, rozważny i skuteczny w swoich działaniach, dzielił swój czas między Warszawę i Karkonosze.

Bywał tu często nie tylko dla wypoczynku.

Sędziował w słynnych zawodach jeździeckich w Western City, szkolił adeptów inicjatyw górskich, czy też opracowywał nowe programy górskie pod względem prawnym. A był w tym niezrównany. Szczególna więź łączyła Janusza z Jerzym Pokojem. Stanowili bardzo skuteczny duet twórczy, mimo różnicy charakterów i temperamentu.

Rytm pracy i działań Janusza, mimo emerytury, został zatrzymany ciężką chorobą nowotworową. Dwa lata walki z chorobą skończyło się przegraną. Janusz odszedł siódmego lipca miał 83 lata.

Kiedy odchodzą koledzy wracają wspomnienia. Moje ostatnie spotkanie z Januszem przy kominku z lampką czerwonego wina w Western City. Janusz powiedział wtedy –

„ Jestem człowiekiem, mówiąc językiem filmu, drugiego planu. Dzięki temu widzę i rozumiem lepiej i inaczej niż wszyscy”.

Rozmowa dotyczyła aktualnej wtedy polityki. Były też wspólne konne wędrówki po leśnych duktach. Pożegnanie Janusza odbędzie się 15 lipca w Warszawie na cmentarzu Bródnowskim.

Prześlemy mu góralską melodię, szkoda, że nie karkonoską.

„ Ej, byli chłopcy byli ale się minęli. I my się też miniemy , Hej, po malućkiej kwili”.

Udostępnij wpis :